Adwent z księdzem Krzysztofem Porosło

 

IV Niedziela Adwentu

Niezwykła Kolekta


Inna propozycja na przeżycie czasu oczekiwania płynie z liturgii mszalnej, a dokładnie ze szczególnych KOLEKT. Jedna z nich obecnie występuje w Mszale Pawła VI (ZWYCZAJNA FORMA RYTU RZYMSKIEGO) w czwartek pierwszego tygodnia Adwentu, zaś w Mszale Piusa V (NADZWYCZAJNA FORMA RYTU RZYMSKIEGO) występowały aż trzy razy: w pierwszą i czwartą niedzielę Adwentu oraz w piątek Suchych Dni adwentowych.

 



Dlaczego o niej mówię i skąd jej niezwykłość? Tekst tej KOLEKTY burzy rzymski schemat, według którego KOLEKTA ma się zacząć od słów: Omnipotens Deus albo Deus, czyli „Wszechmogący Boże” lub „Boże”. Ta KOLEKTA zaczyna się od krzyku rozpaczy: „Wzbudź swą potęgę, Panie, i przyjdź!”. Tekst ten na pewno nie jest pochodzenia rzymskiego. KOLEKTA ta powinna nam dać dużo do myślenia. To jest modlitwa człowieka, który wie, że jego przyszłość zależy tylko od Boga. Słowa wołania pochodzą z Psalmu 80, który najprawdopodobniej został napisany w okresie niewoli babilońskiej jako krzyk Izraela, który nie widzi Boga, tak jakby Bóg się gdzieś ukrył. Izrael myśli, że Bóg nie działa, dlatego w swej rozpaczy modli się z głębi serca: „Wzbudź, Panie, swą potęgę, pokaż, że jesteś, zrób coś. Nie widzisz, że giniemy?”. To są dokładnie te słowa, które wykrzykują uczniowie na wzburzonym morzu: „Obudź się! Obudź się! Nie widzisz, że giniemy?” (por. Mk 4, 38). I to właśnie jest Adwent. Dopóki będę miał przeświadczenie, że jestem syty i samowystarczalny, że sam sobie radzę – nie przeżyję Adwentu. W takim stanie na nikogo nie mogę czekać. Nikogo się nie spodziewam i niczego nie oczekuję. A jeżeli Adwent faktycznie jest czasem oczekiwania na przyjście Pana, to muszę mieć doświadczenie tego, że ja Go potrzebuję i bez Niego już nic nie mogę. W takiej sytuacji duchowej jedyne, co jestem w stanie zrobić, to powiedzieć: „Wzbudź, Panie, swoją potęgę i przyjdź!”.



Jak Pan wzbudza swą potęgę



Kardynał JOSEPH RATZINGER w jednej ze swoich homilii adwentowych, zastanawiając się nad treściami zawartymi w tej kolekcie, mówi o tym, że przychodzenie Pana i wzbudzenie potęgi jest nieoczywiste . Jak Pan wzbudza swą potęgę? – pyta. Najpierw ukrzyżowaniem. Następnie wzbudza potęgę poprzez męczenników. Potem przez radykalne ubóstwo. Święty Paweł powie, że w oczach świata jest to głupstwo. I jeśli prosimy Pana, by wzbudził swoją potęgę i przyszedł w okresie Adwentu, to może warto doświadczyć jej właśnie w ubóstwie i poście, bo te dwie formy Kościół zawsze widział nierozdzielnie. Adwent skłania do dostrzeżenia czyjegoś ubóstwa, a formą, która temu sprzyja, jest jałmużna. A kiedy moja kieszeń się otwiera na potrzeby drugiego? Kiedy noszę w sobie doświadczenia ubóstwa, które Pan wypełnia swoim bogactwem. Na takie doświadczenie otwiera mnie właśnie post. Przez niego staję się głodny Pana i Jego działania w moim życiu. W Adwencie Pan nas zaprasza, byśmy z Nim współdziałali, ażeby przez nas mógł okazać ubogim swoją potęgę.




III Niedziela Adwentu

Zachwyt nad Słowem

Chciałbym zatem zaproponować sobie i Tobie, drogi Czytelniku, pewne, nazwijmy to, ćwiczenie duchowe. Spróbujmy przeżyć Adwent w zachwycie nad Słowem. Przyjąć Słowo do serca, ale także więcej – zrobić krok naprzód – stać się głosem. Inaczej nie da się głosić Ewangelii, o czym pisał św. Augustyn. Głosem mogę przekazać tylko to, co mam w sercu. Żeby się zachwycić i przyjąć Słowo, muszę się z nim codziennie spotykać, karmić nim, spożywać je niczym śniadanie czy obiad, bo bez niego nie mogę żyć. Znajdź zatem w Adwencie czas, aby codziennie nakarmić się Słowem. Tym Słowem, które w tobie pracuje, które cały dzień rozdrabniasz i trawisz – jak mawiają ojcowie pustyni, nazywający jeden z kroków lectio divina ruminatio, czyli przetrawianie, rozdrabnianie – musisz się w dalszej kolejności dzielić, karmić nim innych, opowiadać o nim słowami i czynami, całym sobą. Nakarmiony Słowem, masz stać się głosem. Jak to zrobić?

Tu z pomocą przychodzi nam Maryja, o której św. Łukasz Ewangelista pisze, że zachowywała wszystkie słowa i rozważała je w swoim sercu (Łk 2, 19). Łukasz używa greckiego słowa syntereo, które oznacza nawet nieco więcej niż „zachowywać”. Dosłownie słowo to opisuje funkcję żołnierza czuwającego na warcie i strzegącego skarbu, który został powierzony jego opiece. Słowa trzeba bowiem strzec, pilnować, aby nikt go nie ukradł. Trzeba o nie walczyć i strzec serca, żeby nikt nie zniszczył tego skarbu. Słowo syntereo oznacza strzeżenie skarbu, czegoś najcenniejszego, co posiadam. Maryja tak właśnie strzegła Słowa, które poczęło się w Jej łonie i które zrodziła.

  

Mozaika z Sanktuarium Jana Pawła II w Krakowie

W Sanktuarium Jana Pawła II w Krakowie znajduje się mozaika wykonana przez Marka Ivana Rupnika i jego współpracowników z Centro Aletti, przedstawiająca scenę zwiastowania opisaną w Ewangelii św. Łukasza. W tej wizji artystycznej Maryja jest przedstawiona w postawie klęczącej jako pokorna Służebnica („Oto ja, Służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego”; Łk 1, 38), w lewej otwartej dłoni trzyma kłębek czerwonej nici, której koniec znajduje się w prawej dłoni. Lewa dłoń znajduje się na wysokości Jej dziewiczego łona. Artysta w ten sposób chce pokazać, że Maryja przez swoje „tak” dla orędzia zwiastowanego przez Archanioła Gabriela pozwoliła (gest otwartej lewej dłoni wskazuje na owo otwarcie i zgodę Maryi), aby w Jej łonie poczęło się Boże Słowo, które jest przedstawione jako kłębek czerwonej nici. Kolor czerwony zawsze wskazuje na bóstwo poczętego Słowa. Dlatego też Maryja ma szaty koloru niebieskiego, ponieważ jest człowiekiem, ale została okryta czerwonym płaszczem symbolizującym łaskę Bożą. Duch Święty spoczął na Niej niczym ten płaszcz na Jej ramionach. Kłębek nici się rozwija, ponieważ Maryja przez swoją zgodę i otwarcie na Boże działanie w sobie tka ciało, w które przyoblekło się Boże Słowo, stając się człowiekiem. Mozaika ta chce pokazać cud zwiastowania i poczęcia Syna Bożego w łonie Maryi. Maryja przez swoje zasłuchanie w Słowo, przyjęcie go i strzeżenie oraz pielęgnowanie staje się wraz z Bogiem współartystą tego najpiękniejszego dzieła Ducha Świętego, jakim jest człowieczeństwo Jezusa[1]. Maryja nie tylko biernie przyjmuje Słowo do siebie, ale z tym Słowem współpracuje, nić rozwija się w Jej dłoni, ponieważ jest tkana przez moc Ducha i wiarę Maryi.

mozaika

 

   

Zasłuchana w Słowo...

To zasłuchanie Maryi w Słowo zostało przedstawione przez Marka Rupnika w symbolu rozwiniętego zwoju. Anioł Gabriel, zwiastując Maryi prawdę o tym, że zostanie Matką Boga, niejako odczytuje to boskie przesłanie, rozwijając zwój, który całkowicie Maryję ogarnia. Albo lepiej powiedzieć, Maryja pozwala się całkowicie ogarnąć, przeniknąć temu Słowu. Jest całkowicie na nie otwarta, podporządkowuje swoje życie, swoją przyszłość, swoją wolę temu, co usłyszała: „niech mi się stanie według twego słowa” – odpowiada nie tylko aniołowi, ale samemu Bogu, którego Słowo anioł Jej przekazał. Anioł pozdrowił Maryję słowami mówiącymi o tym, że jest wypełniona, pełna łaski, a odpowiadając na Jej pytanie, jak dokona się to poczęcie Bożego Syna, zapowiedział, że Duch Święty zstąpi na Nią (czerwony płaszcz na Jej ramionach) i Moc Najwyższego ocieni Ją, tak jak na mozaice rozwinięty zwój rozbija nad Maryją jakby namiot, osłaniając Jej osobę. Tak też o tajemnicy wcielenia pisał św. Jan w prologu do swojej Ewangelii: „A Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami” (J 1, 14), a dokładnie: „rozbiło namiot wśród nas”. Maryja jest dla nas przewodniczką w przeżywaniu Adwentu. Uczy nas, co to znaczy zasłuchać się w Słowo, pozwolić Mu się całkowicie ogarnąć, obronić Jego obecność w sobie i aktywnie z Nim współpracować. Czy przypadkiem nie dlatego miewamy problem z rozważaniem Słowa Bożego – a tym samym z głoszeniem go – ponieważ nie podejmujemy wyraźnych starań, by wpierw Słowa strzec? Mogę stać się głosem dopiero wtedy, kiedy uchronię obecność Słowa w sobie. Tylko wtedy pracujące we mnie Słowo może mnie przemienić. Tylko wtedy mogę Słowo przekazać innym, jeśli wpierw jestem nim przepełniony


 

Por. św. Jan Paweł II, Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, Watykan 1992, s. 174: „Pierwszym i największym cudem dokonanym przez Ducha Świętego jest sam Chrystus”




 

 

II Niedziela Adwentu

Wyruszamy do Galii

Skrupulatny biskup Perpetuus

II Niedziela W Galii okres przygotowania do Bożego Narodzenia kształtuje się nieco inaczej. Mianowicie już w IV wieku pojawia się tam trzytygodniowy Adwent. Z czasem został on rozciągnięty z trzech tygodni do czterdziestu dni. I tu znów natrafiamy na wspominanego już biskupa Perpetuusa, który musiał być bardzo poukładanym człowiekiem i nigdy nie rozstawać się z terminarzem. Nie dość, że skrupulatnie wyliczył, kiedy należy w katedrze obchodzić wigilie, to również jasno wymienił dni, w których należy obchodzić post, a dokładnie zachować wstrzemięźliwość w jedzeniu i piciu. Jeden z tych okresów obejmował dni od 11 listopada, czyli od dnia wspomnienia pogrzebu św. Marcina, biskupa Tours, aż do 25 grudnia, czyli do Bożego Narodzenia. Okres ten zwyczajowo zaczęto nazywać „czterdziestnicą św. Marcina” albo po prostu „postem św. Marcina”. Biskup Perpetuus wyraźnie zaznaczył, że należy zachować post trzy razy każdego tygodnia tego czasu[1]. Z czasem charakteru pokutnego i tym samym postnego nabrał cały tydzień, chociaż z pewnym wyjątkiem.

Jeśli dobrze policzyć, to pomiędzy 11 listopada a 25 grudnia nie mamy czterdziestu dni. Jak więc rozwiązać ten problem? Podobnie do tego, jak liczymy czterdzieści dni w Wielkim Poście. Przede wszystkim musimy odrzucić te dni, które nie były dniami pokutnymi oraz postnymi. W wypadku liturgii gallikańskiej takimi dniami niepostnymi były sobota i niedziela. Czyli w tygodniu pozostawało pięć dni postu. I co ciekawe, wpierw tych czterdziestu dni nie liczono do 25 grudnia, ale od Uroczystości Objawienia, która – jak się wydaje – na terenach Galii była kluczowa dla świętowania tajemnicy Narodzenia Pana i wcześniejsza od uroczystości Bożego Narodzenia. Wyraźnie widać tutaj olbrzymie wpływy liturgii wschodniej na tradycję gallikańską. Dlatego właśnie owe czterdzieści dni liczono od Epifanii bez uwzględniania w tej rachubie dni niepostnych. Rachunek się wtedy zgadza. Trochę to skomplikowane, ale w gruncie rzeczy stała za tym dość prosta idea. Okres Adwentu w liturgii gallikańskiej miał być niejako kopią Wielkiego Postu. W czasie Epifanii, podobnie jak podczas Wigilii Paschalnej, udzielano chrztu. Oczywiście dokonywało się to w czasie nocnej, bogatej celebracji, będącej wigilią tej uroczystości. Obie celebracje – Wigilii Paschalnej i uroczystości Objawienia Pańskiego – były do siebie bardzo zbliżone, stąd też i okresy przygotowania do nich bardzo się upodobniły. W obu przypadkach było to czterdzieści dni, które miały charakter pokutny, postny, umartwienia i nawrócenia. Biskup Cezary z Arles (VI w.) w jednej ze swoich adwentowych homilii wzywał wiernych, aby tak przeżyli ten czas, by w dniu Bożego Narodzenia z czystymi sercami przystąpili do ołtarza Pańskiego i przyjęli Ciało i Krew Chrystusa[2].

 

Policzyć dni Adwentu..

Z czasem jednak uroczystość Bożego Narodzenia zaczyna również na terenie Galii być pierwszą celebracją tego misterium, a Epifania staje się celebracją różnych wydarzeń z życia Pana, w których objawia się Jego bóstwo. W związku z tym dni postu przygotowującego do Bożego Narodzenia liczy się bezpośrednio do 25 grudnia. Choć precyzyjnie mówiąc, liczono czas od tyłu, czyli od Bożego Narodzenia odliczano wstecz czterdzieści dni. Nie brano już wtedy pod uwagę dni niepostnych, dlatego Adwent rozpoczynano 15 listopada. Co ciekawe, ten system liczenia dni Adwentu przeszedł później do liturgii rzymskiej i pozostał w niej bardzo długo. Adwent rozpoczynano od czwartej niedzieli, zaś pierwszą była ta najbliższa Bożego Narodzenia, gdyż z każdym dniem zbliżamy się do świętowania tajemnicy wcielenia. Owe dni postne, o których była mowa, przeszły również w V wieku do Rzymu, tak że za czasów św. Grzegorza Wielkiego stały się dniami bezpośredniego przygotowania do Bożego Narodzenia. W VI wieku jednak okres czterdziestu dni skrócono do czterech tygodni, których rytm wybijały cztery adwentowe niedziele poprzedzające święto.

Widzimy już, że dość szybko liturgia Suchych Dni spotkała się ze zwyczajami adwentowymi Galii. Związek ten jednak tak naprawdę rozkwitnie trochę później, bo w okresie karolińskim (od VIII do X wieku), kiedy to na teren Galii zostanie wprowadzona liturgia rzymska. Rzecz jasna, nie dokonało się to „bezboleśnie”, ponieważ wpływy gallikańskie były bardzo mocne i zaczęły do niej przenikać do tego stopnia, że współczesna liturgia w pewnym stopniu jest owocem – mówiąc w olbrzymim uproszczeniu – kompilacji obu tych tradycji. Co dokładnie przejęliśmy do Adwentu z liturgii gallikańskiej? Wiele elementów, choć niektóre z nich nie są tak łatwe do wychwycenia.

 

Trzymiesięczny Adwent

Na małym obszarze Galii zrodził się pomysł, aby Adwent, rozumiany jako czas umartwienia, trwał aż trzy miesiące i rozpoczynał się 25 września. Dlaczego akurat wtedy? Ponieważ świętowano wówczas poczęcie św. Jana Chrzciciela, tego, który zapowiadał przyjście Mesjasza. Co ciekawe, liturgia rzymska, przynajmniej w nadzwyczajnej formie rytu, przechowała jedną taką niezwykłą niedzielę, czyli XVIII niedzielę po Pięćdziesiątnicy, która w swoim formularzu wyraża temat oczekiwania na przyjście Jezusa Chrystusa. Dlaczego? Ponieważ ta niedziela wypada w okolicach 25 września. I tu widzimy wpływ liturgii gallikańskiej na rzymską. Podobnie w brewiarzu widać, że w ostatnich tygodniach okresu zwykłego pojawiają się postaci takich proroków, jak Izajasz czy Jeremiasz, lub teksty z Apokalipsy, czyli z księgi przygotowującej nas do powtórnego przyjścia Chrystusa. Podobnie jest w liturgii mszalnej. Ostatnie tygodnie okresu zwykłego są przeniknięte treściami dotyczącymi ponownego przyjścia Mesjasza. I kiedy w VI wieku liturgia rzymska miała już uformowany czterotygodniowy Adwent, zastanawiano się, co począć z całym blokiem czytań dotyczącym paruzji. Ostatecznie znalazły one swoje miejsce przed Adwentem. Tak naprawdę te ostatnie tygodnie Okresu Zwykłego są więc niczym innym jak „preadwentem”, czyli wprowadzeniem w Adwent. Koniec roku liturgicznego i początek nowego spotykają się właśnie w tej tematyce – oczekiwaniu na powtórne przyjście Pana, co rozwiniemy bardziej w dalszej części tego rozdziału. To również jest przykład wpływu liturgii gallikańskiej. I ostatni, najbardziej odczuwalny przez nas wpływ, to wymiar pokutny Adwentu. O ile liturgia rzymska była raczej pełna radości i nadziei oczekiwania (choć oczywiście nie możemy zapomnieć o pokutnym charakterze Suchych Dni oraz wigilijnym poście), o tyle w Galii od początku dominowały post i pokuta, co w dzisiejszych zwyczajach liturgicznych zachowało się w znaku fioletowych szat liturgicznych oraz rezygnacji – podobnie jak w okresie Wielkiego Postu – z hymnu Chwała na wysokości Bogu[3].

Próbując to wszystko podsumować, widzimy, że liturgia rzymska ze swoimi Suchymi Dniami – tym pierwszym przygotowaniem do Bożego Narodzenia – przyjmuje tradycję liturgii gallikańskiej z okresem umartwienia i postu oraz brakiem Chwała na wysokości Bogu. Okres ten wydłuża się z jednego tygodnia Suchych Dni do czterech tygodni oczekiwania. Około X wieku mamy już w pełni ukształtowaną formę Adwentu, która prawie niezmienne przetrwała do naszych dni.


 

 

[1] Por. Grzegorz z Tours, Historie. Historia Franków 10, 31, s. 457.  
[2] Por. św. Cezary z Arles, Kazanie 187, 1 (Homilia na 15 lub 10 dzień przed świętem Bożego Narodzenia), w: Starożytne teksty chrześcijańskie. Kazania i homilie na święta pańskie i maryjne, red. L. Gładyszewski, Lublin 1976, s. 39.  
[3] Por. J.A. Jungmann, Liturgia pierwotnego Kościoła, s. 422-424.
 




 

I niedziela Adwentu

Nasz liturgiczny „wehikuł czasu” zatrzymujemy w Rzymie w wieku VI, w którym to znajdujemy pewne zwyczaje przypominające nasz Adwent. To stosunkowo późno, skoro z całą pewnością wiemy, że Boże Narodzenie świętuje się tu już od pierwszej połowy IV wieku. Nasuwa się zatem oczywiste pytanie, czy rzymscy chrześcijanie od początku nie przygotowywali się do tej uroczystości w jakiejś formie? I tak, i nie. Co to znaczy?

Wraz ze świętowaniem w liturgii rzymskiej Bożego Narodzenia (25 grudnia) bardzo szybko zaczęto też celebrować Uroczystość Objawienia Pańskiego, czyli Epifanię – 6 stycznia (więcej o niej powiemy w 4. rozdziale książki). To wtedy, jak powie wybitny austriacki historyk liturgii Joseph A. Jungmann, zaczyna się tworzyć „po-celebracja” Bożego Narodzenia. Pojawiają się kolejne święta pomiędzy Bożym Narodzeniem a Epifanią. Do dzisiaj w naszej liturgii pozostało z tego okresu wiele takich celebracji. Zasadniczo jest nią oktawa Bożego Narodzenia. Podobnie było w wypadku Wielkanocy; tu pojawia się oktawa oraz kolejne uroczystości: Wniebowstąpienie i Zesłanie Ducha Świętego. Równolegle, aczkolwiek nieco wolniej, zaczyna się kształtować „przed-celebracja”, czyli czas przygotowania, który dzisiaj wiążemy z Adwentem.

Suche Dni

W Rzymie ten proces rozpoczął się dosyć późno, a swoje korzenie miał w dniach, które pierwotnie nie miały nic wspólnego z Bożym Narodzeniem, a które nazywano Suchym Tygodniem albo Suchymi Dniami. Czym one były i skąd ich nazwa? W liturgii rzymskiej w ciągu roku były trzy momenty, w których Kościół zachęcał do tygodniowych rekolekcji. Był to czas zarezerwowany na post, modlitwę i przygotowanie, i miał miejsce w czerwcu, wrześniu oraz w grudniu. Do V wieku nie było natomiast takiego tygodnia w okresie wiosennym, z prostego powodu: ponieważ Kościół miał wtedy czterdzieści dni rekolekcji ze względu na okres Wielkiego Postu. W V wieku ów Suchy Tydzień pojawia się jednak na wiosnę jako element przygotowania do Wielkanocy, ale i do święceń kapłańskich, których udzielano właśnie na zakończenie Suchych Dni (nota bene do dzisiaj pozostała tego pamiątka w formie kanonu 1039 Kodeksu Prawa Kanonicznego, który nakazuje kandydatom do święceń odbyć przed ich przyjęciem przynajmniej pięciodniowe rekolekcje). Co ciekawe, każdy taki tydzień miał dwa szczególne dni: środę oraz piątek. To były dni postu. Święty Leon Wielki, papież z V wieku, w jednej ze swoich homilii zachęcał wiernych: „Przeto pośćmy w środę i piątek. W sobotę zaś wszyscy razem obchodźmy wigilię u św. Piotra Apostoła”[1]. Widzimy zatem, że w soboty organizowano nocne modlitewne czuwania w bazylice św. Piotra. Warto jednak zwrócić uwagę, że nie ma tu mowy o Bożym Narodzeniu. Co prawda mówi się o grudniowych Suchych Dniach, ale ten schemat celebracji dotyczył wszystkich czterech tygodni rekolekcji, które odbywały się w rzymskim Kościele w ciągu roku[2].

  

Preludium do Bożego Narodzenia

Właśnie wtedy, w V wieku, pojawia się Suchy Tydzień na wiosnę w pierwszym tygodniu Wielkiego Postu. Nie otrzymał on jednak własnego formularza mszalnego, ale prawdopodobnie przejął ten, który był używany wcześniej w grudniu. Tym samym w grudniu pojawiła się luka, którą trzeba było zapełnić nowo skomponowanym formularzem. I to właśnie w nim dostrzegamy pierwsze ślady Adwentu. Możemy te grudniowe Suche Dni umownie nazwać preludium do Bożego Narodzenia. Wtedy Kościół rzymski zaczyna czytać Ewangelię o zwiastowaniu, o nawiedzeniu św. Elżbiety i o narodzinach św. Jana Chrzciciela. Dokładnie te wątki odnajdujemy i we współczesnych formularzach oraz czytaniach adwentowych. Następnie w ramach tych czytań pojawiają się fragmenty Księgi proroka Izajasza, który do dzisiaj jest naszym głównym przewodnikiem przez adwentowe ścieżki. Warto jednak podkreślić, że w liturgii rzymskiej ten czas miał raczej radosny wydźwięk. Akcent kładziono na radość i świętowanie kulminacyjnego punktu, jakim była wigilia, czyli radosne nocne czuwanie. I chociaż w ramach tego tygodnia również poszczono, to jednak post miał być przygotowaniem, oczekiwaniem do wypełnienia radością, która przychodziła wraz z uroczystością. Nie ma tu jeszcze mocno zarysowanego wymiaru pokuty i umartwienia, które przyszły do nas z Galii, a dokładnie z Tours.


[1] Por. Św. Leon Wielki, Mowa 13 (Na post grudniowy 2), w: Mowy, tłum. K. Tomczak, Poznań – Warszawa –Lublin 1957, s. 45.

[2] Por. J.A. Jungmann, Liturgia pierwotnego Kościoła, tłum. T. Lubowiecka, Kraków 2013, s. 417-420.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel