Katarzyna Targosz – Szlak Kingi

Katarzyna Targosz – autorka popularnych powieści oraz bajek dla dzieci, w tym wydanej przez Wydawnictwo eSPe książeczek Aniołek Gabryś i Szymek rozrabiaka i Aniołek Gabryś i Szymek starszy brat, fotograf, twórczyni rękodzieła. Prowadzi bloga Matka na szczycie. Mieszka w Bukowinie Tatrzańskiej. Żona i mama małego górala Szymka.

  

W życiu Kingi, trzydziestopięcioletniej wielkomiejskiej singielki trudno znaleźć choćby promyki szczęścia. Jej związek z mężczyzną właśnie się zakończył, relacje z bliskimi źle się układają, a praca w redakcji popularnego pisma kobiecego od dawna nie daje jej satysfakcji. Z pozoru zwyczajny wyjazd służbowy do Krościenka, który miał być kolejnym nużącym zadaniem do wykonania, rozpoczyna jednak w życiu Kingi wielką rewolucję. Od tej chwili nic już nie będzie takie jak dawniej. W tej małej miejscowości u podnóża Pienin Kinga nie tylko pozna wyjątkowych ludzi, lecz także będzie musiała zmierzyć się z własną trudną przeszłością. Okolica, która przed wiekami była schronieniem jej świętej patronki, stanie się tłem niezwykłych wydarzeń. Doprowadzą one do ogromnych zmian w życiu głównej bohaterki i jej bliskich. Na szlaku Kingi odnajdą siebie, Boga i prawdziwą miłość.
Szlak Kingi to wciągająca i trzymająca w napięciu opowieść o tym, że Bóg z każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji potrafi wyciągnąć dobro, które daje człowiekowi siły do walki o życie, miłość i szczęście. 

  

 Fragment książki

„Zmiany, zmiany...” – napisała na swoim profilu w portalu społecznościowym, dodając uśmiechnięte emotikony. Miały one sugerować, że zmiany są korzystne. W dzisiejszym świecie robienie dobrej miny do złej gry to przecież jedna z najważniejszych umiejętności. Szczególnie w świecie wirtualnym, gdzie wszystko przedstawia się ze sporą ilością lukru i przesady. Nie może być inaczej, kiedy bliżsi i dalsi znajomi tylko czekają na czyjeś potknięcie. Wtedy mogą o tym z zapałem plotkować, lecząc tym samym własne kompleksy i niedostatki.
Kinga była z tak zwanego „oszukanego pokolenia” – dzieci początku lat osiemdziesiątych, które jeszcze mgliście pamiętały komunizm, choć dorastały już w okresie wielkiego kapitalistycznego boomu lat dziewięćdziesiątych. To dzieci, których rodzice nie potrafili przygotować do życia w warunkach gospodarki wolnorynkowej. Możliwości pojawiły się zbyt szybko i zbyt gwałtownie. Ludzie zachłysnęli się nowym światem. Wielu otwierało własne biznesy. Niektórzy zdobyli fortuny, a inni skończyli na bruku. Schematy narzucone przez wcześniejszy system przegrywały z – nieraz zgubnym – przekonaniem, że można wszystko. Dzieci ówczesnych ludzi na dorobku zostały nauczone, że świat stoi przed nimi otworem, a jednocześnie pozbawione były praktycznego przygotowania do życia w nowych realiach. I tak, kiedy dorosły, obudziły się z ręką w nocniku. Nagle okazało się, że ukończone studia wcale nie gwarantują znalezienia dobrej pracy, a świat wcale nie czeka na to, by podać młodym wszystko na tacy.
Choć Kinga nie miała kontaktu z żadnymi znajomymi z czasów dzieciństwa, to mogła obserwować kręte drogi swych przyjaciół z liceum. Jednym udało się poradzić sobie zawodowo, ale za to mieli za sobą rozwody lub inne rodzinne dramaty. Drudzy ledwo wiązali koniec z końcem. Wielu emigrowało, zwabionych wizjami lepszego życia na obczyźnie.
Kinga kiedyś myślała, że jest inna, że to właśnie ona zawojuje świat i zdobędzie wszystko, czego pragnie. Była przekonana, że będzie mieć wspaniałe życie. Jakże się myliła! Wszystkie plany podboju świata zaczęły się rozsypywać, kiedy miała zaledwie piętnaście lat. Potem było tylko gorzej, choć przez długi czas łudziła się, że w końcu kiedyś uda się jej dosięgnąć marzeń.
Teraz, dwadzieścia lat później, los serwował jej jednak tylko kolejne upadki. I to właśnie wtedy, kiedy myślała, że w końcu wychodzi na prostą.
Zapatrzyła się na uśmiechnięte ikonki wyświetlone na ekranie komputera. Może z jej enigmatycznej notki znajomi wywnioskują, że bierze wreszcie ślub, wyjeżdża w podróż marzeń albo zmienia pracę na lepszą.
Z westchnieniem sięgnęła po kieliszek wina. Kiedy nieco upiła, przed oczami pojawiły jej się twarze Darii i Sebastiana. Wróciła myślami do tamtego momentu, w którym oznajmili jej, że biorą ślub.
Oni! Biorą ślub!
Nie potrafiła się z nimi cieszyć, a to, że nie była w stanie dzielić z nimi ich radości, tylko jeszcze bardziej ją przygnębiało.
Kolejny łyk wina i kolejny obraz: Paweł informujący ją, że wyjeżdża na stałe do Danii. Tak po prostu, zwyczajnie, jakby mówił, że idzie do kiosku po gazetę.
I szansa na awans, która przez chwilę była jej światełkiem w tunelu, a teraz pozostała jedynie kolejnym smutnym zdarzeniem upchanym w bagażu jej ponurych życiowych doświadczeń.
I ta przeklęta obsesja ostatnich dni, która całkowicie ją rozbiła!
Po co w ogóle zaczynała? Po co dała się w to wciągnąć?
Teraz czuła się jak człowiek pogrążony w szponach nałogu; ubezwłasnowolniona, jakby odebrano jej kontrolę nad życiem.
Dopiła ostatnie łyki wina i się rozpłakała.

Czytaj dalej >>>

   

Kapliczka

  

Recenzje

Dojrzała w treści i przemyślana w kompozycji, portretach psychologicznych postaci czy narracji. Poczułam chęć spakowania się w jednej chwili i wyjazdu… Wyjazdu do miejscowości, w której dzieją się wspaniałe rzeczy Cóż, może po prostu trzeba mieć trochę szczęścia, nadstawić ucha, otworzyć oczy i spotkać na swojej drodze kogoś  kto nas zafascynuje i pociągnie na swój szlak?
Katarzyna Grzebyk, katarzynagrzebyk.pl Małgorzata Jurasz, antyterrorystka.blogspot.com poziomkowewzgorze.pl
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel